Obok nas w kebabie siedzi dwóch ziomków, ewidentnie bracia. Na oko obaj koło trzydziestki. Czekają na zamówienie.
- A ty czemu nie zapłaciłeś kartą?
- Mam teraz mało na koncie, bo...No, mam mało na koncie.
- Ale wypłata to Ci wpada na konto?
- No wpada, ale teraz mam mało, także płacę gotówką, bo czasem coś pożyczam, a teraz to od matki wziąłem.
Chwilę milczą, wyciągają telefony, smyrają, smyrają. Młodszy nie odrywając oczu od ekranu mówi:
- Miałeś mi pokazać jak w tym SuberBet obstawiać, bo ja nie wiem jak tam to się robi.
- No, ale tam wszystko masz łatwo, masz taki przewodnik i tam nie ma nic trudnego - mruczy starszy także nie podnosząc głowy.
Młodszy się energicznie prostuje:
- Czy do Ciebie trafia, że dla mnie to jest trudne? Że ja nic z tego nie kumam, nic tam nie rozumiem?!
- No to od STS zacznij, bo tam na start 50 złotych dostajesz, a jeszcze jakiś bonus
Idę po nasze zamówienie tocząc wewnętrzną walkę czy się wtrącić. Kiedy wracam do stolika młodszy właśnie się zalogował do świeżo zainstalowanej aplikacji. U mnie w głowie bitwa pod Grunwaldem pomiędzy kulturą wysoką Zachodu zalecającą powściągliwość i nie mieszanie się, a wschodnią krwią, która woła żeby mówić wprost, co mi leży na wątrobie. Wymieniamy z Kasią spojrzenia, coś tam mruczymy, walka trwa, polskie chorągwie padają.
Kończę jeść. Bonus od STS już odebrany, przeglądają mecze. Ulrich von Jungingen podnosi miecz w geście zwycięstwa.